niedziela, 8 maja 2016
Rozdział 1
To wszystko działo się tak szybko...Jedyne co pamiętam to ciemność przed oczami i ból w kręgosłupie, jechaliśmy przecież tylko do sklepu na zakupy i nagle poczułam okropny ból i chyba straciłam przytomność,bo obudziłam się w szpitalu
*W szpitalu*
Otwórzłam oczy i próbowałam się podnieść, lecz ból w plecach mi na to nie pozwalał opadłam znowu na łóżko,
-Panie doktorze pacjentka się obudziła!- usłyszałam głos kobiety,pewnie pielęgniarki
-Widzę że się obu...
-Niech pan mówi co z moimi rodzicami-przerwałam mu.
-No więc twoi rodzice...
-Ni niech pan mówi-krzyknęłam
-Twoi rodzice nie żyją...bardzo mi przykro....
-Co??!!! Ti nie może być prawda nie oni nie moi rodzice-Naprawdę bardzo mi przykro-powiedział i wyszedł z sali
Zaczęłam płakać. -Idź lepiej się prześpij,ulży ci trochę-powiedziała pielęgniarka
-Dobrze
Odwróciłam się na bok i szybko zasnęłam.
*Kilka godzin później*
Obudziłam się nawet długo spałam,w sali nie było nikogo, więc zamknęłam oczy i zaczęłam myśleć co ze mną będzie, trafię do domu dziecka czy gdzie?? Ja nie chcę iść do domu dziecka! Chcę cofnąć czas żeby moi rodzice żyli żeby nie doszło do tego wypadki... Teraz bym siedziała z nimi w domu na kanapie,ale nie akurat musieliśmy jechać do tego głupiego sklepu... Zasnęłam,miałam bardzo piękny sen o Bars and Melody,nie wiem czy wam wcześniej o tym wspominałam ale bardzo kocham ten zespół znam i pch już bardzo długo
Śniło mi się że poznałam ich poznałam,i zostaliłmy przyjaciółmi.Niestety sen sió przerwał bo akurat pielęgniarka weszła do sali ale udawałam że spię dalej,ale naprawdę to by było coś tak pięknego,mieszkam w Anglii ale nigdy jeszcze nie udało mi się ich spotkać nie wiwm czemu...
Nadszedł dzień w którym miałam wyjść ze szpitala do tego strasznego miejsca czyli domu dziecka naprawdę nie chciqłam tam iść ale niestety musiałam... Boję się zmiany szkoły poznam nowych ludzi tych z domu dziecka i z nowej szkoły
Kiedy weszłam do budynku przywitała mnie recepcjonistka i dyrektorka nowej szkoły jakże i dyrektorka tego miejsca przywitałam się z nimirecepcjonistka dała mi klucz do mojego pokoju a dyrektorka powiedziała że będe ją dzielić z dziewczyną w moim wieku,bardzo się z tego ucieszyłam miże będę miała nową przyjaciółkę.
Gdy weszłam do pokoju miło mnie przywitała
-Cześć, to ty jesteś Amelia??
-Tak to ja ale możesz mówić mi Amy będzie lepiej-uśmiechnęłam się do niej
Ona to odwzajemniła
-A ty jak masz na imię?
-Jenifer ale mi możesz mówić Jeny czy jak tam chcesz
-Dobrze Jeny <3
-Ty dlaczego jesteś w domu dziecka? -Zapytała mnie Jeny
-Ja trafiłam tutaj przez wypadek moich rodziców umarli na miejscu...
-Bardzi mi przykro...
-A ty dlaczego tu jesteś?-zapytałam
-Ja dlatego że nie miałam mamy umarła jak miałam 4 lata a tata strasznie pił inie bił mnie kiedyś sąaiadka wreszcie usłyszała krzyki i zadzwoniła po policję. Takim oto sposobem tutaj trafiłam..
-Mi też również przykro
-Dobrze nic się nie dzieje-uśmiechnęła się
-Ok ja chyba musze iść spać bo jestem wyyykończona tym dniem-odpowiedziałam jej -
-Ok,ja zresztą też w końcu jutro szkoła
-Właśnie moje nowe życie...
-To ja się idę umyć-powiedziałam
Wyjęłam piżamę z walizki i poszłam się umyć
Po umyciu się rozczesałam włosy i poszłam do pokoju Jenifer już spała.
*Rano*
Wstałyśmy o 7:00 bo o 8:00 są lekcje
Ubrałyśmy się i wyszłyśmy w szkole byłyśmy o 7:40.
Kiedy weszłyśmy do szkoły zobaczyłam tam...
Jest pierwszy rozdział bardzo się cieszę długo go pisałam :-) bardzo przepraszam za błedy pisanie na telefonie ma swoje minusy. Jak myślicie kogo zobaczyła tam Amelka??
Piszcie w komentarzu to bardzo motywuje do dalszego pisabia <3 <3
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz